Premiera płyty "Michael" 14 XII 2010r. [koment.]
Moderatorzy: DaX, Sephiroth820, MJowitek, majkelzawszespoko, Mafia
Widzę ,że tu już wszyscy przekreślili $ony jako wytwórnie a nie macie ku temu odpowiednich dowodów. Macie choć jeden fakt świadczący ,że w jakiejkolwiek piosence nie śpiewa MJ?Morfi00 pisze:i dać im zarobić?? oraz dać satysfakcje, że nie ważne ile MJa w Michaelu a my i tak ślepo kupimy...? nie sądze...Detox pisze:Dla kawałków takich jak: Behind The Mask , (I Can't Make It) Another Day czy Hollywood Tonight warto kupić ten album producentów z głosem Michaela
Pomyślcie chwile logiczne.
RODZINA = SPADKOBIERCY MJ'A
SPADKOBIERCY MJ'A = MJ ESTATE
MJ ESTATE = SPRZEDAŻ PRAW $ONY
I teraz pojawia nam się układanka MJ ESTATE sprzedało prawa $ony czyli krótko mówiąc Rodzina sprzedała prawa do piosenek. Zatem szanowna rodzina wiedziała co sprzedaje i wiedziała czy sprzedaje demo kawałka Breaking News i reszty. Teraz się bez sensu buntują bez żadnych dowodów a przecież gdyby to na prawdę nie był MJ to mieli by dowód w rękawie. A co ciekawe ,część rodziny (np. pan Taryll Jackson) twierdzi ,że to jednak MJ. No to sorry.. Coś tu się nie zgadza. Po prostu to akcja marketingowa i nic innego.
A poza tym wiem ze swoich źródeł ,ze $ony jest bardzo niezadowolone w jaki sposób płytę odebrali fani i w życiu nie spodziewali się takiej reakcji. Mają zamiar przy produkcji następnego albumu dopuścić bezpośrednio rodzinę do nagrań ,aby mieć świadków w jaki sposób przebiega produkcja płyty. I nie proście mnie o źródło bo nie chcę stracić dobrego kapusia w $ony.
Ja nie widzę nic złego w dawaniu zarobić $ony. Oczywiście ,że lepiej aby to Michael czy jego dzieci dostawały jego pieniądze.. Ale.. Teraz $ony ma prawa do piosenek ,które ja chcę mieć ,wiec to chyba uczciwy układ?
Ostatnio zmieniony pn, 20 gru 2010, 21:24 przez Detox, łącznie zmieniany 1 raz.
z tym akurat zgadzam się, bo też mocno zawiodłam się na AD (pisałam o tym w temacie nr 2). i ogólnie też nie pieję z zachwytu nad tą płytą, i też przyznaję, że Teddy tu i ówdzie przedobrzył. ale chodzi mi o samo podejście. owszem, może zrobił błąd. starał się tak mocno, a wyszło ZA mocno, za bardzo, be.homesick pisze:w tym wypadku przecieki przed ukazaniem sie plyty, niedokonczone urywki byly lepsze od tego co nam podano po postprodukcji. najlepszym pzrykladem jest Another Day, ktory moglyby byc perla tej plyty, a zostal splaszczony i muzycznie wykastrowany <nie moge ogarnac jak i czemu>
ale to ciągle jego praca, jego fach, dlatego kupiłam płytę, by posłuchać jak to my wyszło w całości i choć mam dużo zastrzeżeń, to jednak szanuję i wybór jego osoby na wiodącego producenta i jego osobisty wkład, zaangażowanie w to. efekty pewnie i tak omawiała lub ciągle omawia rada produkcyjna, zespół A&R, marketingu i Bóg wie kto jeszcze.
ekhm... sądząc po tekstach (jeny, czy to na pewno Michaela?) to mógł wpaść, żeby na to zrobić, jeśli np. 3 czy więcej kawałków traktowało o tym samym, w bardzo podobnych słowach. prawdę powiedziawszy ja bym wpadła nawet na pomysł, żeby z 4 nudnych ballad o miłości, samotności i "będziemy wiecznie razem", w których powtarzają się niektóre frazy nawet, zrobić dwa. no sorry... a zamiast nudów razy 4, wstawić DYKWYCA czy STTR, skoro kawałków na płycie miało być 10.homesick pisze:do tego wlosy na calym ciele staja deba gdy czyta sie wypowiedzi producenta, ktoremu w ogole do glowy przyszlo, zeby z kilku scinkow tworzyc jedna calosc, dobierac do siebie kawalki tekstow i sklejac je ze soba wedle wzglednego podobienstwa
więc poniekąd go rozumiem i wcale za to nie potępiam.
mógł to zrobić i zrobił, myślę, że nikt by się nie czepił akurat tego, gdyby na albumie były bonusy z nawet kilkunasto sekundowymi demami pojedynczymi tych połączonych kawałków. tak mi się wydaje.
- Heart-break-er
- Posty: 359
- Rejestracja: śr, 24 lis 2010, 20:16
- Skąd: Dębica
Dobrze niektórzy mówią, aby wydać np. reedycję "Michaela" i będzie po krzyku jak all usłyszymy wersje a capella.
Oby jednak tak się nie stało.Talitha pisze:W tej chwili moim największym pragnieniem jest to, aby cała zawartość archiwów Michaela Jacksona jakimś cudem uległa zniszczeniu.
To Escape The World
I Got To Enjoy That Simple Dance
And It Seemed That Everything Was On My Side
(Blood On My Side)
She Seemed To Say Like It Was Love
I Got To Enjoy That Simple Dance
And It Seemed That Everything Was On My Side
(Blood On My Side)
She Seemed To Say Like It Was Love
Rodzina nie miala praw do Breaking News i reszty. Tylko Cascio mieli.Detox pisze:
I teraz pojawia nam się układanka MJ ESTATE sprzedało prawa $ony czyli krótko mówiąc Rodzina sprzedała prawa do piosenek. Zatem szanowna rodzina wiedziała co sprzedaje i wiedziała czy sprzedaje demo kawałka Breaking News i reszty. Teraz się bez sensu buntują bez żadnych dowodów a przecież gdyby to na prawdę nie był MJ to mieli by dowód w rękawie. A co ciekawe ,część rodziny (np. pan Taryll Jackson) twierdzi ,że to jednak MJ. No to sorry.. Coś tu się nie zgadza. Po prostu to akcja marketingowa i nic innego.
no przecież mamy :) sam Teddy powiedział, ze ma taki sprzęt, ze może wszystko:) dla mnie to wystarczający dowód:D a może BN powstało z 10 piosenek MJa Teddy to umie:DDetox pisze:Tak czy siak nie ma żadnych dowodów ,że to nie MJ więc błagam was skończmy temat bo nie ma co go ciągnąć w nieskończoność. Tylko odgrzewa we mnie negatywne emocje.
Nawet jeżeli. Ale to głos Michaela Jacksona a nie jakiejś kozy czy ciula. Nie ważnie jak edytowany. Ważne ,że należy do niego.Morfi00 pisze:no przecież mamy :) sam Teddy powiedział, ze ma taki sprzęt, ze może wszystko:) dla mnie to wystarczający dowód:D a może BN powstało z 10 piosenek MJa Teddy to umie:DDetox pisze:Tak czy siak nie ma żadnych dowodów ,że to nie MJ więc błagam was skończmy temat bo nie ma co go ciągnąć w nieskończoność. Tylko odgrzewa we mnie negatywne emocje.
Nie znaczy ,to ,że popieram działanie p. Teddego bo jego wypowiedzi są naprawdę dziecinne. Ale.. Jak wszystkie płyty mają być takie jak ta to i tak będę zadowolony Boję się tylko ,żeby czegoś bardziej nie spiepszyli.
Widzę, że wielu tutaj ma swoje własne (czytaj jedyne słuszne zdanie). To na wstępie zabija wszelką możliwość dyskusji, ale co tam. Spróbuję.
Przy premierze Breaking News nóż mi się w kieszeni otworzył. Napisałam nawet w nerwach, że za taki shit Sony trzeba pozwać jak za oszustwo.
Minęło kilka tygodni. Kupiłam w międzyczasie płytę. Nie ukradłam jej z internetu i nie przechowuję nielegalnej kopii na dysku. Każdy, kto tak robi i rzuca kamieniami powinien w mojej opinii zmilczeć. Tym bardziej, że ostatnio wielu jest bardziej świętych od papieża w kwestii praw autorskich, a gdy przychodzi do konkretów, przyznaje się do rzucanie wyzwania Sony i niekupienia płyty. W mojej opinii (z która nie musicie się zgadzać i która nie jest definitywna) to daleko posunięta hipokryzja. Owszem, nie muszę pochwalać wszystkich wyborów Sony, za wiele pewnie jestem w stanie ich zrugać, wciąż się zastanawiam jaki sens wydobyć z całego tego zamieszania, ale nie miałabym czelności krytykować czegoś, czego nie kupiłam. Jak to napisała Agnes, ze zwykłego szacunku do czyjejś pracy. Gdybym już tego szacunku nie miała, to nie afiszowałabym się z tym i nie rzucałabym błotem na prawo i lewo. Tym bardziej, że nie jest oczywiste w mojej ocenie po czyjej stronie jest absolutna racja... Kto pierwszy kamieniem rzuci, prawda?
Powiedziawszy (napisawszy) co powyżej, ja wciąż nie potrafię rzetelnie odnieść się do tej płyty. Wciąż się z nią męczę i jednocześnie nie chcę wydać jednoznacznego wyroku. Najbliżej mi chyba do stonowanej opinii dominującej w recenzjach. Płyta nie jest tak zła, jaka mogłaby być. Jest swoistego rodzaju pozytywnym zaskoczeniem dla osób niezaznajomionych z twórczością Jacksona, powątpiewających w jakiekolwiek zdolności twórcze MJa pod koniec jego życia. I tutaj spełnia fantastyczną rolę.
Sony popełniło koszmarny błąd po raz kolejny nie licząc się z fanami. Teraz różnica jest taka, że MJa już z nami nie ma i większość fanów jest w stanie napluć na tę wytwórnie z każdej strony. Jak można przy tak wielkim projekcie robić tak proste błędy? Hold my hand, kawałek znany od lat, wcale nie faworyt fanów, jako singiel promujący? Jedyna konfiguracja, w jakiej mogło to się sprawdzić, to wyplucie w pierwszym rzucie tego kawałka, wypchnięcie go podobnie jak to miało miejsce z The girl is mine przy promocji Thrillera. Kłopotliwy potworek, ale bardzo dobrze komponujące się nazwiska, żal zmarnować. Jeśli Sony obrało taką taktykę, to widzę jeszcze nadzieję dla słupków sprzedaży MICHAELA.
Bo płyta ma potencjał, by być sporym hitem. Jest wyprodukowana na miarę współczesnego popu. Możecie sobie wieścić koniec muzyki, ale młodym ludziom wychowanym na Britney Spears a nie Madonnie to właśnie takie dźwięki się podobają. Riley zrobił to tak, by się sprzedało. Dodał do tego ducha Jacksona i koszmarnie przetworzone/fałszywe wokale. No cóż, w końcu album jest "inspirowany Michaelem Jacksonem". Zawiera za to kilka perełek, a na współczesnych płytach często gęsto brakuje choć dwóch dobrych utworów.
Z moimi odczuciami co do poszczególnych piosenek pozwolę się jeszcze wstrzymać.
Podsumowując: Żaden radykalizm nie jest dobry. Każdy zbliża do fanatyzmu.
Swoją drogą nie przywiązywałabym do tych nieszczęsnych słupków sprzedaży albumu żadnej uwagi. Obecnie muzyka się już w ogóle nie sprzedaje, przecież wszyscy to wiemy.
Przy premierze Breaking News nóż mi się w kieszeni otworzył. Napisałam nawet w nerwach, że za taki shit Sony trzeba pozwać jak za oszustwo.
Minęło kilka tygodni. Kupiłam w międzyczasie płytę. Nie ukradłam jej z internetu i nie przechowuję nielegalnej kopii na dysku. Każdy, kto tak robi i rzuca kamieniami powinien w mojej opinii zmilczeć. Tym bardziej, że ostatnio wielu jest bardziej świętych od papieża w kwestii praw autorskich, a gdy przychodzi do konkretów, przyznaje się do rzucanie wyzwania Sony i niekupienia płyty. W mojej opinii (z która nie musicie się zgadzać i która nie jest definitywna) to daleko posunięta hipokryzja. Owszem, nie muszę pochwalać wszystkich wyborów Sony, za wiele pewnie jestem w stanie ich zrugać, wciąż się zastanawiam jaki sens wydobyć z całego tego zamieszania, ale nie miałabym czelności krytykować czegoś, czego nie kupiłam. Jak to napisała Agnes, ze zwykłego szacunku do czyjejś pracy. Gdybym już tego szacunku nie miała, to nie afiszowałabym się z tym i nie rzucałabym błotem na prawo i lewo. Tym bardziej, że nie jest oczywiste w mojej ocenie po czyjej stronie jest absolutna racja... Kto pierwszy kamieniem rzuci, prawda?
Powiedziawszy (napisawszy) co powyżej, ja wciąż nie potrafię rzetelnie odnieść się do tej płyty. Wciąż się z nią męczę i jednocześnie nie chcę wydać jednoznacznego wyroku. Najbliżej mi chyba do stonowanej opinii dominującej w recenzjach. Płyta nie jest tak zła, jaka mogłaby być. Jest swoistego rodzaju pozytywnym zaskoczeniem dla osób niezaznajomionych z twórczością Jacksona, powątpiewających w jakiekolwiek zdolności twórcze MJa pod koniec jego życia. I tutaj spełnia fantastyczną rolę.
Sony popełniło koszmarny błąd po raz kolejny nie licząc się z fanami. Teraz różnica jest taka, że MJa już z nami nie ma i większość fanów jest w stanie napluć na tę wytwórnie z każdej strony. Jak można przy tak wielkim projekcie robić tak proste błędy? Hold my hand, kawałek znany od lat, wcale nie faworyt fanów, jako singiel promujący? Jedyna konfiguracja, w jakiej mogło to się sprawdzić, to wyplucie w pierwszym rzucie tego kawałka, wypchnięcie go podobnie jak to miało miejsce z The girl is mine przy promocji Thrillera. Kłopotliwy potworek, ale bardzo dobrze komponujące się nazwiska, żal zmarnować. Jeśli Sony obrało taką taktykę, to widzę jeszcze nadzieję dla słupków sprzedaży MICHAELA.
Bo płyta ma potencjał, by być sporym hitem. Jest wyprodukowana na miarę współczesnego popu. Możecie sobie wieścić koniec muzyki, ale młodym ludziom wychowanym na Britney Spears a nie Madonnie to właśnie takie dźwięki się podobają. Riley zrobił to tak, by się sprzedało. Dodał do tego ducha Jacksona i koszmarnie przetworzone/fałszywe wokale. No cóż, w końcu album jest "inspirowany Michaelem Jacksonem". Zawiera za to kilka perełek, a na współczesnych płytach często gęsto brakuje choć dwóch dobrych utworów.
Z moimi odczuciami co do poszczególnych piosenek pozwolę się jeszcze wstrzymać.
Podsumowując: Żaden radykalizm nie jest dobry. Każdy zbliża do fanatyzmu.
Swoją drogą nie przywiązywałabym do tych nieszczęsnych słupków sprzedaży albumu żadnej uwagi. Obecnie muzyka się już w ogóle nie sprzedaje, przecież wszyscy to wiemy.
- Get_On_The_Floor
- Posty: 171
- Rejestracja: sob, 09 sty 2010, 18:38
- Skąd: Bydgoszcz
Myślę, że już wystarczająco dużo razy było powiedziane przeze mnie czy inne osoby, że nawet jeśli Michael śpiewa w piosenkach od zegarka, to producenci $ony "postarali się" tak sfabrykować wokal, poucinać, posklejać, pododawać inne głosy, że to nadal jest dla mnie fake, chamstwo, a słowa Theodora pokazują jeszcze, że obłuda i samozachwyt.Detox pisze:Widzę ,że tu już wszyscy przekreślili $ony jako wytwórnie a nie macie ku temu odpowiednich dowodów. Macie choć jeden fakt świadczący ,że w jakiejkolwiek piosence nie śpiewa MJ?
Pomyślcie chwile logiczne.
Myśleć logicznie, czyli prawidłowo wnioskować. Zatem ze słów Riley'ego wnioskuję: już nie mam złudzeń, że (mówiąc delikatnie) "źle pojmuje swoją misję" i jest niepoważny, a do tego niszczy Michaela (w tym wizerunek, czyli też sprzedaż płyt, o którą tak niektórzy się obawiają). Byłem ciekawy, jak zostaną skomentowane słowa Theodora i uważam, że jeśli komuś takie postępowanie ze spuścizną Michaela pasuje, to tylko mogę powiedzieć, iż szkoda. A w kwestii szacunku do "włożonej pracy i wysiłku", to jak zadba o szacunek do Michaela, to może liczyć na szacunek do swojej pracy. Jak na razie ma chłop z tym problem.
Po pojawieniu się Breaking News napisałem, że dla mnie znana nam twórczość Michaela mogłaby się zakończyć na "Invincible". Podtrzymuję to, chyba że mają dema jak DYKWYCA czy BG, to wtedy mogą się takimi utworami pochwalić światu.Talitha pisze:W tej chwili moim największym pragnieniem jest to, aby cała zawartość archiwów Michaela Jacksona jakimś cudem uległa zniszczeniu.
nie wiem, czy slyszeliscie o Tony'm Kurtisie, producencie ktory przez ponad 10 lat nagrywal wokale Jasona Malachiego i jest przekonany, ze to wlasnie Malachi spiewa w "Breaking News". Wrzucil on na yt wideo z wokalem Malachiego i przerobiona acappella BN (spitchowal ja w dol i zwolnil czy przypadkiem pierwotna wersja BN wypuszczona przez Sony rowniez nie byla w nizszej tonacji? ) - jak dla mnie brzmia tak samo, nie podobnie, tylko tak samo. Niestety oryginalne wideo nie jest juz dostepne, gdyz Tony usunal swoje konto, ale ktos zripowal i wrzucil ponownie:
http://www.youtube.com/watch?v=EPyCr9_9-XQ
W kazdym badz razie, ja osobiscie do tej pory bylam przekonana, ze w watpliwych piosenkach mamy wokale Michaela zmiksowane z wokalami Porte (badz kogos innego), pociete i przezute 10 razy, ale Malachiego w ogole pod uwage nie bralam. Jednak po uslyszeniu tej acappelli juz sama nie wiem co myslec:
http://www.youtube.com/watch?v=iIvZOhNbr9E
http://www.youtube.com/watch?v=_gaNIiFM6WQ
Oczywiscie, cytujac Teddego, mozna powiedziec, ze wokal Michaela brzmi dziwnie z powodu obrobki. Ale czy to nie DZIWNE, ze ten wokal po obrobce brzmi identycznie jak wokal Malachiego?
Znajacym angielski polecam ta dyskusje:
http://www.maximum-jackson.com/discussi ... hp?t=23446
(na poczatku zaszlo male nieporozumienie, wielu userow myslalo, ze Tony Kurtis ma oryginalna acappelle BN i ze nagral Malachiego spiewajacego te piosenke)
http://www.youtube.com/watch?v=EPyCr9_9-XQ
W kazdym badz razie, ja osobiscie do tej pory bylam przekonana, ze w watpliwych piosenkach mamy wokale Michaela zmiksowane z wokalami Porte (badz kogos innego), pociete i przezute 10 razy, ale Malachiego w ogole pod uwage nie bralam. Jednak po uslyszeniu tej acappelli juz sama nie wiem co myslec:
http://www.youtube.com/watch?v=iIvZOhNbr9E
http://www.youtube.com/watch?v=_gaNIiFM6WQ
Oczywiscie, cytujac Teddego, mozna powiedziec, ze wokal Michaela brzmi dziwnie z powodu obrobki. Ale czy to nie DZIWNE, ze ten wokal po obrobce brzmi identycznie jak wokal Malachiego?
Znajacym angielski polecam ta dyskusje:
http://www.maximum-jackson.com/discussi ... hp?t=23446
(na poczatku zaszlo male nieporozumienie, wielu userow myslalo, ze Tony Kurtis ma oryginalna acappelle BN i ze nagral Malachiego spiewajacego te piosenke)
Ne-Yo bojkotuje nowy album:
Ne-Yo: MJ Album a Travesty
Ne-Yo is staging a one-man boycott of the new Michael Jackson album -- telling us he doesn't want to listen to it because he doesn't think MJ would have EVER wanted it to be released.
The singer/songwriter/producer was in NY this weekend -- where he explained MJ was such a perfectionist, "If Michael was still alive ... I don't think the album would be out yet."
He added, "I'm gonna stick to my old Mike."
http://www.tmz.com/2010/12/20/michael-j ... -travesty/
Wolałabym nie zrzucać winy za niską ogólnoświatową sprzedaż albumu "Michael" na jeden (nawet największy) Empik w Trójmieście.
Wcześniej mówiło się, że nazwisko Jackson zawsze sprzedaje się rewelacyjnie, a teraz jesteśmy świadkami sytuacji w której okazuje się to nieprawdą.
Jeśli sprzedaż nie przekroczyła jeszcze miliona to jak na Michaela Jacksona bardzo źle.
Edit:
A jeśli chodzi o problemy z dostępem albumu w całej sieci Empik, to i o ile mi wiadomo z dystrybucją w innych krajach nie ma żadnych problemów.
Zawsze to, co się wyprawia w Polsce jest ewenementem na skalę światową
Wcześniej mówiło się, że nazwisko Jackson zawsze sprzedaje się rewelacyjnie, a teraz jesteśmy świadkami sytuacji w której okazuje się to nieprawdą.
Jeśli sprzedaż nie przekroczyła jeszcze miliona to jak na Michaela Jacksona bardzo źle.
Edit:
A jeśli chodzi o problemy z dostępem albumu w całej sieci Empik, to i o ile mi wiadomo z dystrybucją w innych krajach nie ma żadnych problemów.
Zawsze to, co się wyprawia w Polsce jest ewenementem na skalę światową
Ostatnio zmieniony wt, 21 gru 2010, 13:47 przez Talitha, łącznie zmieniany 2 razy.
Nie można generalizować , że wszędzie się źle sprzedaje, nie znamy też wyników z Polski - ale w Poznaniu w Empiku Stary Browar również MJ jest wyprzedany, a trochę tego było na półkach - pytanie to do dobrze czy źle?
Italy NUMBER ONE
Sweden NUMBER ONE
Netherlands NUMBER ONE
Allemagne NUMBER ONE
LUXEMBOURG : NUMBER ONE
SUisse : NUMBER ONE
TAIWAN : NUMBER ONE
Germany: NUMBER ONE
UK #4
USA : N°3
Denmark #4
Belgium #4
France #5
Spain #7
Australia #10
Ireland #18
Finland #22
Japon : N°3..
Chine : 24 décembre
Italy NUMBER ONE
Sweden NUMBER ONE
Netherlands NUMBER ONE
Allemagne NUMBER ONE
LUXEMBOURG : NUMBER ONE
SUisse : NUMBER ONE
TAIWAN : NUMBER ONE
Germany: NUMBER ONE
UK #4
USA : N°3
Denmark #4
Belgium #4
France #5
Spain #7
Australia #10
Ireland #18
Finland #22
Japon : N°3..
Chine : 24 décembre
Z mojego nieoficjalnego monitu w Empikach w Lublinie wynika, że album sprzedał się dobrze. 15 grudnia oficjalnie rozpoczęła się tam sprzedaż, teraz w tym sklepie, do którego ja najczęściej chodzę jest na półce "nowości" atrapa i zbierają zamówienia. jeśli będzie dużo zamówień, to jeszcze dowiozą na półki.
Nie wiem jednak jak jest w Media Markt i innych.
Nie wiem jednak jak jest w Media Markt i innych.