Najsłabsze Ogniwo
Moderatorzy: DaX, Sephiroth820, MJowitek, majkelzawszespoko, LittleDevil
- Michalina J. xD
- Posty: 252
- Rejestracja: pn, 12 lis 2007, 15:43
- Skąd: Neverland (Szczecin)
Widzę, że wyrok już zapadł. Zważywszy na to ile osób się teraz bawi...
Naprawdę nie lubicie Christmas Albumu ?
Czy raczej głosujecie na płytkę dlatego, że jest to "okolicznościówka" ?
Taa... Boże Narodzenie już dawno za nami, duch Wielkiej Nocy unosi się w powietrzu
To chyba nie najlepszy czas na selekcjonowanie twórczości J5 ;P
Pachnie innymi Świętami...
Chcę wierzyć, że żadne z Was nie pokierowało się tzw. "owczym pędem..."
Nie powiem, żebym nie była rozczarowana wyborem.
Nie uważam tej płyty za najsłabsze ogniwo
Znakomicie spełnia swoją rolę.
Jest spójna, pełna pozytywnych wibracji, ma świetny klimat!
Prosty, szczery przekaz. Tak być miało. W tym tkwi jej siła.
Jakiekolwiek aranżacyjne wariacje zadziałałyby na niekorzyść.
Eksplozja bożonarodzeniowej radości brzmi w ustach 12-latka prawdziwiej, niż głębokie miłosne wyznania...
Trzeba przyznać, że z Michaela od zawsze był niezły "czaruś" ;)
Mimo tego... nie do końca przekonuje mnie mały chłopiec - z pełną świadomością śpiewający o "dorosłej miłości"
Interpretował GENIALNIE! Czorcik jeden ;)
Wystarczy przywołać powalające Who's Loving You.
Ładunek emocjonalny po prostu nokautuje!
Teraz pytanie... ile było w tym zrozumienia, a ile "wyuczenia"?
Mam wątpliwości...
Zabawny wstęp o ciasteczkach i mleczku - w moim przekonaniu nie załatwia sprawy.
Przesłuchując Christmas Album zwyczajnie Michaelowi wierzę!
Jedyną niezgodnością jest to, że świadkowie Jehowy nie celebrują świąt. / no ale na ten temat mamy już na 4um osobny wątek ;) /
Poza tym fakt, iż ich nie obchodził nie oznacza wcale, że za nimi nie tęsknił. Wprost przeciwnie! Przecież był dzieckiem...
Sentyment z jakim Mike wspomina dziadków, którzy nie byli aż tak restrykcyjni w ustanawianiu zasad, jak rodzice - mówi sam za siebie.
Ja do egzekucji, jaka się tu dokonała ręki nie przyłożę ;P
Kandydatem do eliminacji jest dla mnie: Moving Violation
Ostatni album nagrany dla Motown.
Mam wrażenie, że płyta rodziła się "w ciężkich bólach"
Że bycie w stajni Gordy'ego baaardzo im już "uwierało" i to się niestety przekłada na muzykę...
Nagrali coś, bo musieli - tylko pomysłu nie mieli :>
Poza tym album utrzymany jest w konwencji, za którą nie przepadam.
Niczym mnie nie zaskakuje. Mamy tu cenniejsze skarby.
Jednym słowem --> nuuuuudaaaaa
Naprawdę nie lubicie Christmas Albumu ?
Czy raczej głosujecie na płytkę dlatego, że jest to "okolicznościówka" ?
Taa... Boże Narodzenie już dawno za nami, duch Wielkiej Nocy unosi się w powietrzu
To chyba nie najlepszy czas na selekcjonowanie twórczości J5 ;P
Pachnie innymi Świętami...
Chcę wierzyć, że żadne z Was nie pokierowało się tzw. "owczym pędem..."
Nie powiem, żebym nie była rozczarowana wyborem.
Nie uważam tej płyty za najsłabsze ogniwo
Znakomicie spełnia swoją rolę.
Jest spójna, pełna pozytywnych wibracji, ma świetny klimat!
Prosty, szczery przekaz. Tak być miało. W tym tkwi jej siła.
Jakiekolwiek aranżacyjne wariacje zadziałałyby na niekorzyść.
Eksplozja bożonarodzeniowej radości brzmi w ustach 12-latka prawdziwiej, niż głębokie miłosne wyznania...
Trzeba przyznać, że z Michaela od zawsze był niezły "czaruś" ;)
Mimo tego... nie do końca przekonuje mnie mały chłopiec - z pełną świadomością śpiewający o "dorosłej miłości"
Interpretował GENIALNIE! Czorcik jeden ;)
Wystarczy przywołać powalające Who's Loving You.
Ładunek emocjonalny po prostu nokautuje!
Teraz pytanie... ile było w tym zrozumienia, a ile "wyuczenia"?
Mam wątpliwości...
Zabawny wstęp o ciasteczkach i mleczku - w moim przekonaniu nie załatwia sprawy.
Przesłuchując Christmas Album zwyczajnie Michaelowi wierzę!
Jedyną niezgodnością jest to, że świadkowie Jehowy nie celebrują świąt. / no ale na ten temat mamy już na 4um osobny wątek ;) /
Poza tym fakt, iż ich nie obchodził nie oznacza wcale, że za nimi nie tęsknił. Wprost przeciwnie! Przecież był dzieckiem...
Sentyment z jakim Mike wspomina dziadków, którzy nie byli aż tak restrykcyjni w ustanawianiu zasad, jak rodzice - mówi sam za siebie.
Ja do egzekucji, jaka się tu dokonała ręki nie przyłożę ;P
Kandydatem do eliminacji jest dla mnie: Moving Violation
Ostatni album nagrany dla Motown.
Mam wrażenie, że płyta rodziła się "w ciężkich bólach"
Że bycie w stajni Gordy'ego baaardzo im już "uwierało" i to się niestety przekłada na muzykę...
Nagrali coś, bo musieli - tylko pomysłu nie mieli :>
Poza tym album utrzymany jest w konwencji, za którą nie przepadam.
Niczym mnie nie zaskakuje. Mamy tu cenniejsze skarby.
Jednym słowem --> nuuuuudaaaaa
"Słodki ptaku, moja duszo, twoje milczenie jest tak cenne.
Ile czasu minie zanim świat usłyszy twą pieśń w mojej?
Oh, to jest dzień, na który czekam!"
- Michael Jackson
Ile czasu minie zanim świat usłyszy twą pieśń w mojej?
Oh, to jest dzień, na który czekam!"
- Michael Jackson
Może to "urok" tytułu tego wątku, ale to, że np. ja głosuję teraz na dany tytuł nie znaczy, że go nie lubię. To raczej z motywacji obrony innych tytułów, które lubię bardziej. A osobiście najbardziej lubię te ze środkowego okresu twórczości braci i tym będę czynnie kibicował. Ale po kolei...
Bitter you'll be if you don't change your ways
When you hate you, you hate everyone that day
Unleash this scared child that you've grown into
You cannot run for you can't hide from you
When you hate you, you hate everyone that day
Unleash this scared child that you've grown into
You cannot run for you can't hide from you
Oddane głosy:
Christmas Album - 7
Moving Violation - 2
Skywriter - 1
Christmas Album najsłabszym ogniwem w tej rundzie.
Runda 3
Diana Ross Presents The Jackson 5
ABC
Third Album
Maybe Tomorrow
Looking Through The Windows
Skywriter
Get It Together
Dancing Machine
Moving Violation
Joyful Jukebox Music
Mój głos- Diana Ross Presents The Jackson 5. Porażające Who's Loving You, piękne Standing In The Shadows Of Love. Fajne Stand, Zip A Dee Doo Dah i My Cherie Amour. No i I Want You Back. I tyle. Przesłuchałem raz jeszcze cała dyskografię i choć teraz bardziej do mnie przemawiają pierwsze dwie płyty zespołu, to jednak pozostają w cieniu następnych.
Christmas Album - 7
Moving Violation - 2
Skywriter - 1
Christmas Album najsłabszym ogniwem w tej rundzie.
Runda 3
Diana Ross Presents The Jackson 5
ABC
Third Album
Maybe Tomorrow
Looking Through The Windows
Skywriter
Get It Together
Dancing Machine
Moving Violation
Joyful Jukebox Music
Mój głos- Diana Ross Presents The Jackson 5. Porażające Who's Loving You, piękne Standing In The Shadows Of Love. Fajne Stand, Zip A Dee Doo Dah i My Cherie Amour. No i I Want You Back. I tyle. Przesłuchałem raz jeszcze cała dyskografię i choć teraz bardziej do mnie przemawiają pierwsze dwie płyty zespołu, to jednak pozostają w cieniu następnych.
Bitter you'll be if you don't change your ways
When you hate you, you hate everyone that day
Unleash this scared child that you've grown into
You cannot run for you can't hide from you
When you hate you, you hate everyone that day
Unleash this scared child that you've grown into
You cannot run for you can't hide from you
- Moon_Walk_Er
- Posty: 1267
- Rejestracja: czw, 31 sie 2006, 11:42
- Skąd: Kalisz
- Jacksomanka
- Posty: 447
- Rejestracja: śr, 26 gru 2007, 23:37
- Skąd: warszawskie okolice.
A ja patrzę sobie jak Wy głosujecie. Niby znam wszystkie piosenki, ale niektóre albumy nie są jeszcze wystarczająco oswojone :] Nie każdy tytuł od razu łączy mi się z piosenką, a dopóki ten proces nie zacznie zachodzić, nie planuję brać się za ocenianie. Za krótki staż od triumfalnego powrotu Michaela do mojego życia - niecały rokkaem pisze:Maverick, a Ty na co głosujesz?
Poza tym - jest problem, o którym wspomniała Lika. Jak porównac "ABC" do "Dancing Machine"...? Zrobiłabym dwa oddzielne głosowania dla albumów Jackson 5.
Ale jeśli wygra właściwy album, to oczywiście przyłączę się do wybierania najlepszej piosenki z niego właśnie
Strasznie jestem ciekawa czy w czołówce będą cztery pierwsze albumy czy coś późnieszego. Obserwuję z zapartym tchem.
Ostatnio zmieniony pn, 17 mar 2008, 2:06 przez Maverick, łącznie zmieniany 1 raz.
Hahaha... miałam przeczucie, że właśnie od góry zaczniesz eliminować.kaem pisze: Mój głos- Diana Ross Presents The Jackson 5
Mogłam się nawet założyć
Nie lubię pisać / mówić o muzyce... bo jak określić coś, co jest nieuchwytne, ulotne, a równocześnie tak mocno działa na nasze zmysły - w sposób niemal namacalny?
Muzyka to uniwersalny język. Dużo bogatszy w swojej wymowie, niż TYLKO słowa. Prosty i skomplikowany zarazem.
Zaskakuje i zadziwia mnie odkąd pamiętam fakt, jak różnie ludzie interpretują emocje.
Jak mierzą napięcie swoją własną skalą.
Wartościują napływające zewsząd obrazy i dźwięki
Pojawią się ciary i gęsia skórka... a może nie pojawią...
Wszyscy jesteśmy tu z jednego powodu, co się Michael zowie :)
Fascynujące w jak różny sposób odbieramy pozornie to samo...
Dlatego ta zabawa jest tak wciągająca!
Nie raz mi szczęka opadała przez Wasze "dziwne" wybory - aż żałowałam, że lewarka jakiegoś gdzieś pod ręką nie mam ;]
No dobra, starczy filozofowania :P
Zabieram się "do roboty", bo nie zaglądam tutaj po to, żeby nabijać sobie OT-y
Będę przekorna :]
Widzę, że mogłabym swoim głosem przeważyć na korzyść którejś z płyt... nie zrobię tego. Jest ciekawsza opcja. Remis
Chyba, że ktoś jeszcze pragnie dołożyć "własną cegiełkę" ?
Szkoda, że tak mało MJówek udziela się w temacie i zaledwie kilka osób decyduje o tym, co wyleci...
Istnieje jakiś sposób, żeby Was zmobilizować ;) ?
Ja obstaje przy swoim: Moving Violation
To sobie pogłosuję... :>
Z powodu ujmującej świeżości, jaka przemawia do mnie poprzez dwie pierwsze płyty Jacksonów - nie umiem z nich zrezygnować.
Jeszcze nie taraz...
Nie na tym etapie.
Nie szkodzi, że ABC, czy I Want You Back brzmią w sumie banalnie!
Michael pomimo wcześniejszych doświadczeń w Steeltown nadal był "świeżakiem" ;)
Śpiewał fenomenalnie! Jeszcze bez tak mocno "odciśniętej" charakterystycznej "maniery" w głosie.
Znowu z pełnym przekonaniem mogę napisać, że szczerze.
Znów mu wierzę!
Po prostu:
The Sound Of Young America!
...i wszystko jasne
"Słodki ptaku, moja duszo, twoje milczenie jest tak cenne.
Ile czasu minie zanim świat usłyszy twą pieśń w mojej?
Oh, to jest dzień, na który czekam!"
- Michael Jackson
Ile czasu minie zanim świat usłyszy twą pieśń w mojej?
Oh, to jest dzień, na który czekam!"
- Michael Jackson
To się nazywa wygodnictwo...homesick pisze:tak. przesylajac mi cala dyskografie Jackson 5
Wolałbym na razie nie głosować na ostatnie płyty The Jackson 5, bo one jednak się bronią po latach. Nie zgadzam się z opinią, że brzmią, jakby nie było na nich pomysłu. To są bardzo dopracowane albumy i chyba TO było czymś, co braciom przeszkadzało- że są nazbyt złożone, zbyt rozbudowane. Paradoksalnie, jak bracia przeszli do CBS, to na koncertach czy w programie telewizyjnym, w którym wystąpili, właśnie do ostatnich płyt sięgali najczęściej.
Dancing Machine czy Get It Together- żaden z tych albumów nie jest moim osobistym #1 J5, ale teraz będę ich bronił jak lew, by na tym etapie nie odpadły. Tam jest nie tylko disco, ale też czysta psychodelia. Ani Jacksonowie ani Michael już nigdy więcej nie był taki i dla mnie to rodzynek. Skarb. Wystarczy posłuchać, co wyrabiają w kawałkach I Am Love, Time Explosion, Hum Along And Dance czy Mama I Got A Brand New Thing... Niby płyty disco, a tak naprawdę psychodelia i funk najwyższej próby.
Pierwsze dwie płyty J5 to bubblegum soul, jak o nich pisali. Covery i piosenki o mleczku i ciasteczkach. Mają swój urok, ale mają się nijak do tego, co później.
Co innego to, co się dzieje na wysokości 3 albumu i dalej... Ale wszystko w swoim czasie.
Bitter you'll be if you don't change your ways
When you hate you, you hate everyone that day
Unleash this scared child that you've grown into
You cannot run for you can't hide from you
When you hate you, you hate everyone that day
Unleash this scared child that you've grown into
You cannot run for you can't hide from you
- Moon_Walk_Er
- Posty: 1267
- Rejestracja: czw, 31 sie 2006, 11:42
- Skąd: Kalisz
Bo to jest właśnie tak jak Kaem i Lika mówicie...
Jackson 5 zaprezentowało nam niezmiernie wiele gatunków muzycznych. Jest ich naprawdę sporo - począwszy od disco i funky, po soul, a momentami nawet blues. Ich piosenki mają częstokroć również i przeróżne teksty, których nie da się ze sobą zestawić. Taka sama jest sytuacja z samymi płytami - ciężko porównać ABC do takiego Skywitera na przykład.
W takim wypadku pozostaje nam tylko uświadomić nam sobie z czym stricte kojarzy nam się piątka chłopaków zwana Jackson 5.
Dla mnie na przykład Jackson 5 to są głównie właśnie piosenki z pierwszego okresu, kiedy to śpiewali o wcześniej wspomnianym mleku i ciasteczkach. To mi się właśnie w nich podoba, to sprawia, że mam ochotę ich słuchać.
Nie zaprzeczam, że późniejsze piosenki są dobre - wręcz przeciwnie, często ich słuchając zdarza mi się znaleźć jakieś perełki. Ale cóż, w pewnych płytkach nie ma tego co lubię, chociażby w tym Skywriterze, którego się tak uczepiłem. Niektóre kompozycje wg mnie nie dość, że do J5 nie pasują, to jeszcze są... tak jakoś nużąco-męczące.
Może to i wina stereotypu, który sobie o J5 zbudowałem, ale ich płyty, które najczęściej goszczą w mojej wieży to zdecydowanie te z okresu wczesnej twórczości. Tam słychać radość. Tę radość. Ze śpiewania, z tańczenia. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale tak jakoś jest.
Jackson 5 zaprezentowało nam niezmiernie wiele gatunków muzycznych. Jest ich naprawdę sporo - począwszy od disco i funky, po soul, a momentami nawet blues. Ich piosenki mają częstokroć również i przeróżne teksty, których nie da się ze sobą zestawić. Taka sama jest sytuacja z samymi płytami - ciężko porównać ABC do takiego Skywitera na przykład.
W takim wypadku pozostaje nam tylko uświadomić nam sobie z czym stricte kojarzy nam się piątka chłopaków zwana Jackson 5.
Dla mnie na przykład Jackson 5 to są głównie właśnie piosenki z pierwszego okresu, kiedy to śpiewali o wcześniej wspomnianym mleku i ciasteczkach. To mi się właśnie w nich podoba, to sprawia, że mam ochotę ich słuchać.
Nie zaprzeczam, że późniejsze piosenki są dobre - wręcz przeciwnie, często ich słuchając zdarza mi się znaleźć jakieś perełki. Ale cóż, w pewnych płytkach nie ma tego co lubię, chociażby w tym Skywriterze, którego się tak uczepiłem. Niektóre kompozycje wg mnie nie dość, że do J5 nie pasują, to jeszcze są... tak jakoś nużąco-męczące.
Może to i wina stereotypu, który sobie o J5 zbudowałem, ale ich płyty, które najczęściej goszczą w mojej wieży to zdecydowanie te z okresu wczesnej twórczości. Tam słychać radość. Tę radość. Ze śpiewania, z tańczenia. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale tak jakoś jest.