Michael Jackson - Invincible (2001)

Dyskusje na temat działalności muzycznej i filmowej Michaela Jacksona, bez wnikania w życie osobiste. Od najważniejszych albumów po muzyczne nagrody i ciekawostki fonograficzne.

Moderators: DaX, Sephiroth820, MJowitek, majkelzawszespoko, LittleDevil

Jak oceniasz tę płytę?

1
2
0%
2
8
2%
3
17
4%
4
73
17%
5
140
32%
6
193
45%
 
Total votes: 433

User avatar
Shiny
Posts: 143
Joined: Sun, 27 Sep 2009, 20:11

Post by Shiny »

Woah. Ta płyta stała się moją ukochaną O_O

Kocham Unbreakable, w Heartbreaker irytuje mnie tylko ten facet w tle (odgłos, jakby rzygał XD), Invincible jest wspaniałe, Break Of Down, Heaven Can Wait, wszystkie! Na razie jednak nie mogę się przekonać do 2000 Watts i Threatened (cóż, dopiero słucham Heartbreaker, więc jeszcze przede mną ;p)
Invincible słucham trzeci raz - może wreszcie się przekonam do tych utworów? Cóż, do trzech razy sztuka!
Image
Sygnaturka i avek wykonane przez Pointrox. Dziękuję ;]
'But if Rooselvelt was livin' he wouldn't let this be, no, no!' (Michael Jackson; They don't care about us)
User avatar
Melodie
Posts: 11
Joined: Sat, 16 Jan 2010, 20:26

Post by Melodie »

Ta płyta nie jest moją ulubioną, ale i tak mam do niej sentyment - w końcu od tego się wszystko zaczęło ;-) . Nie przepadam za nowoczesną muzyką, a tu mamy okazję taki typ piosenek usłyszeć. Mój faworyt to "You Rock My World". Najbardziej przypomina mi utwory za 'tamtych' czasów. Jeszcze "Don't Walk Away" i "Whatever Happens". Reszta jakoś nie wpada mi w ucho.
Ale i tak ta płyta ma w sobie to 'coś', skoro po kupieniu jej zostałam fanką.
User avatar
MJwroc
Posts: 512
Joined: Sat, 03 Oct 2009, 9:03
Location: Wrocław i Poznań

Post by MJwroc »

Melodie wrote: Nie przepadam za nowoczesną muzyką, a tu mamy okazję taki typ piosenek usłyszeć.
Właśnie. Jest w niej na pewno więcej tego elektronicznego brzmienia niż w innych. Ale i tak muzyka 'analogiczna' przeważa.
Uważam że w muzyce ostatnich 4-5 lat za dużo jest obróbki technicznej, masterowania, technologii, a za mało głosu i prawdziwej muzyki.

Jeśli jednak Mjówki rozpisują się na 18 stron o tym krążku, to na pewno coś znaczy.
User avatar
zu
Posts: 915
Joined: Wed, 30 Aug 2006, 19:01

Post by zu »

Michael całe życie poszukiwał nowych brzmień. Coś mu się spodobało, nagrywał, miksował i miał nowy dźwięk. Nie wiem, dlaczego akurat warstwa dźwiekowa Invincible budzi taki sprzeciw. Nie ma tu ani odrobinę więcej elektroniki niż na Dangerous, która jest płytą R'n'B pełną gębą i wytyczyła szlaki dla wielu młodych kompozytorów. To, że oni zgubili trop i są jak dzieci we mgle w tej trudnej muzyce, tworząc koszmarki jak np. ostatnia płyta Black Eyed Peas, to już nie Michaela wina.

Invincible jest bardzo różnorodna, dużo bardziej niż Dangerous, powiedziałabym.
User avatar
MJwroc
Posts: 512
Joined: Sat, 03 Oct 2009, 9:03
Location: Wrocław i Poznań

Post by MJwroc »

Różnorodna. Właśnie.
Chyba najbardziej różnorodna ze wszystkich albumów.
Mi akurat elektroniczne dźwięki w wydaniu MJa bardzo się podobają, w przeciwieństwie do...kilku innych wykonawców.
Myślę, że większość fanów MJa jest również miłośnikami muzyki lat 80., dlatego elektroniczność jest tak odbierana.
Canario
Posts: 688
Joined: Wed, 03 Oct 2007, 17:55
Location: Aszyrdym

Post by Canario »

zu wrote:Nie wiem, dlaczego akurat warstwa dźwiekowa Invincible budzi taki sprzeciw.
Budzi sprzeciw bo nie każdy lubi hutnicze dżwięki.
zu wrote:Nie ma tu ani odrobinę więcej elektroniki niż na Dangerous, która jest płytą R'n'B pełną gębą i wytyczyła szlaki dla wielu młodych kompozytorów.
No właśnie. A co wytyczała płyta Invincible?


Po przecieku Another Day oczami wyobrażni zobaczyłem jeszcze pare kawałków na takim poziomie ,które są gdzieś ukryte po jakiś archiwach lub sejfach.
Pomarzyłem sobie że ten album nie musiał być tak niestrawnym plackiem. Mógł to być naprawde niezły kawał torta lub też jakiejś czekoladowej rolady.
I już wstępnie zaczołem uprzątać vincka z tych zakalców robiąc miejsce dla następców .
Oto co mi z tego wyszło.

#Unbreakable
#Speechless
#2000 Watts
#Whatever Happens
#Heartbreaker
#Break Of Dawn

to bym zostawił +
Shout
Another Day

i już mamy 8 utworów +4 z sejfu i gra gitara.
;-)

Nie ma co. Ale jednak Invincible w czymś jest liderem.
Jest to płyta o której najchętniej się pisze.


Edit:
Z tym heaven can wait to trafiłaś. Ja tą piosenke oceniam na równi z break of dawn ale jest jeden problem ,nie moge ich słuchac jeden po drugim,zlewaja mi się i w sumie właśnie dlatego wybierałem pomiędzy nimi.
A co do new jack swingu to już Ci pisałem w innym temacie ;-)
Last edited by Canario on Wed, 03 Feb 2010, 23:09, edited 2 times in total.
User avatar
polishblacksoul
Posts: 576
Joined: Thu, 11 Dec 2008, 19:05

Post by polishblacksoul »

CANARIO w pelni sie z toba zgadzam co do ulozenia tracklisty choc osobiscie dodalabym jeszcze "heaven can wait" i po prostu byloby idealnie.

swoja droga nie wydaje mi sie, by kazda plyta musiala wyznaczac jakies nowe trendy, odkrywac nowe lądy. "history" takze nie bylo plytą odkrywcza o "botdf" nie wspominajac. wystarczy robic muzyke na poziomie, bawic sie stara materia i dodac cos od siebie - ot przepis na swietny album.

my jestesmy rozbestwieni i przyzwyczajeni do opowiesci, ze (niemal) kazda plyta michaela tworzyla cos nowego, lamala muzyczne bariery, ale czy naprawde tak bylo? w istocie tylko "thriller" oraz "off the wall" byly przelomowe. co nowego wnioslo "bad" oprocz garsci nowych popowych hiciorow, oczywiscie ;) co wnioslo "dangerous"? bo chyba nie oklepany juz w '91 roku new jack swing? mozna wymieniac kolejne albumy. zadne procz dwoch pierwszych (z tendnecja na drugi) nie byly przelomowe a jednak i tak je kochamy...! :)
User avatar
Margareta
Posts: 1017
Joined: Sat, 22 Aug 2009, 15:54
Location: południe kraju nad Wisłą

Post by Margareta »

polishblacksoul wrote:CANARIO w pelni sie z toba zgadzam co do ulozenia tracklisty choc osobiscie dodalabym jeszcze "heaven can wait" i po prostu byloby idealnie.

swoja droga nie wydaje mi sie, by kazda plyta musiala wyznaczac jakies nowe trendy, odkrywac nowe lądy. "history" takze nie bylo plytą odkrywcza o "botdf" nie wspominajac. wystarczy robic muzyke na poziomie, bawic sie stara materia i dodac cos od siebie - ot przepis na swietny album.

my jestesmy rozbestwieni i przyzwyczajeni do opowiesci, ze (niemal) kazda plyta michaela tworzyla cos nowego, lamala muzyczne bariery, ale czy naprawde tak bylo? w istocie tylko "thriller" oraz "off the wall" byly przelomowe. co nowego wnioslo "bad" oprocz garsci nowych popowych hiciorow, oczywiscie ;) co wnioslo "dangerous"? bo chyba nie oklepany juz w '91 roku new jack swing? mozna wymieniac kolejne albumy. zadne procz dwoch pierwszych (z tendnecja na drugi) nie byly przelomowe a jednak i tak je kochamy...! :)
"Bad" wniosło 9 naprawdę dobrych piosenek, a większość - genialnych. "Dangerous" - kilka nowych hitów, ale ja akurat nie podzielam zachwytów nad nią.
"Invincible" nie wywołuje u mnie takich ciarek jak "Off The Wall", "Thriller" czy "Bad", ale w sumie wiekszość kawałków lubię. Nie rusza mnie tylko większość ballad, poza neo - soulowym "Butterflies" i "Whatever Happens".
JuliaM wrote:Z tego co przeczytałam, większość ma różne opinie na temat tej płyty. Ja sama jestem nią zachwycona, bo według mnie, wypadła o wiele lepiej od płyty Dangerous. Oczywiście nie mówię, że Black or White czy Heal the World jest do kitu, tylko nie które nie wpadają mi w ucho. Ale to jest tylko i moja opinia i nie wszyscy muszą się z tym godzić. Wracając do Invicible bardzo podoba mi się:
You Rock My World, Speechless, 2000 Watts, You Are My Life, Privacy, The Lost Children japrosic , więc składam im dzięki
JuliaM, też mam tak jak ty, wolę "Invincible" od "Dangerous".
User avatar
MacJack50
Posts: 336
Joined: Tue, 20 Oct 2009, 17:22
Location: Słupsk

Post by MacJack50 »

Płyta po prostu ... magiczna.Całkiem nowe wcielenie Michaela.Inne brzmienia , bardziej nowoczesne , 2000 Watts , You rock my world , Whatever happens , Speechless , Cry , Privacy , Don't Walk away , You are my life ... i tak dalej.Wymieniać mógłbym niemalże wszystkie kawałki z Invincible oprócz Unbrakable i Break of down , ponieważ nie mają one jak dla mnie tej magii , która jest najważniejsza w muzyce.
PS Nie rozumiem ludzi , którzy twierdzą , że 2000 watts to słaba piosenka .Michael w nowym wcieleniu prezentuje się bosko.Przecież nie mógł nagrywać przez całą swoją karierę piosenek na wzór lat 70 , 80 , 90
Last edited by MacJack50 on Sun, 07 Feb 2010, 18:30, edited 1 time in total.
Image
"Together we can heal the world and make it a better place."
"GO FOR YOUR DREAMS!"
User avatar
Margareta
Posts: 1017
Joined: Sat, 22 Aug 2009, 15:54
Location: południe kraju nad Wisłą

Post by Margareta »

MacJack50 wrote:Płyta po prostu ... magiczna.Całkiem nowe wcielenie Michaela.Inne brzmienia , bardziej nowoczesne , 2000 Watts , You rock my world , Whatever happens , Speechless , Cry , Privacy , Don't Walk away , You are my life ... i tak dalej.Wymieniać mógłbym niemalże wszystkie kawałki z Invincible oprócz Unbrakable i Break of down , ponieważ nie mają one jak dla mnie tej magii , która jest najważniejsza w muzyce.
PS Nie rozumiem ludzi , którzy twierdzą , że 2000 watts to słaba piosenka .Michael w nowym wcieleniu prezentuje się bosko.Przecież cały czas nie śpiewać miał piosenki typu lat 80 , 90.
"2000 Watts" pokazała barwę której M wcześniej nie pokazywał i to mi sie podoba. ;-)
User avatar
MacJack50
Posts: 336
Joined: Tue, 20 Oct 2009, 17:22
Location: Słupsk

Post by MacJack50 »

Margareta
Masz 100 % rację , nowe wcielenie Michael po prostu jest/było magiczne.Ostrzejsza , dynamiczniejsza muzyka , podchodząca jak dla mnie pod muzykę elektro
Image
"Together we can heal the world and make it a better place."
"GO FOR YOUR DREAMS!"
User avatar
buziaczek
Posts: 616
Joined: Thu, 15 Oct 2009, 17:54
Location: okolice Krakowa

Post by buziaczek »

MacJack50 wrote:Płyta po prostu ... magiczna.Całkiem nowe wcielenie Michaela.Inne brzmienia , bardziej nowoczesne , 2000 Watts , You rock my world , Whatever happens , Speechless , Cry , Privacy , Don't Walk away , You are my life ... i tak dalej.Wymieniać mógłbym niemalże wszystkie kawałki z Invincible oprócz Unbrakable i Break of down , ponieważ nie mają one jak dla mnie tej magii , która jest najważniejsza w muzyce.
Wszystkie wymienione piosenki bardzo lubię.
Zmysłową Break of dawn i ostrą Unbreakable także.
Cała płytka ogromnie mi się podoba. Może nie podoba się każdemu, ale żeby nazywać ją dnem, jak robią to niektórzy...to przesada. Nowatorskie spojrzenie na muzykę bardzo mnie ujmuje. A Speechless , Don't Walk away , You are my life to istne perełki.
1958 - forever...
User avatar
polishblacksoul
Posts: 576
Joined: Thu, 11 Dec 2008, 19:05

Post by polishblacksoul »

Margareta wrote:"Bad" wniosło 9 naprawdę dobrych piosenek, a większość - genialnych.
wiele jest także dzisiaj tworcow, ktorzy tworza genialne piosenki, genialne albumy jednak nie przelomowe i odkrywcze, a o takich wlasnie mowimy :) zreszta na marginesie - co definiuje "genialna" piosenke? ;)
Margareta wrote:Nie rusza mnie tylko większość ballad, poza neo - soulowym "Butterflies"
Skoro lubisz "butterflies" powinnas entuzjastycznie reagowac takze na "Break of dawn" czy "heaven can wait" gleboko osadzonych w tradycji rhythym n bluesowej. nie dziala? ;))
User avatar
Margareta
Posts: 1017
Joined: Sat, 22 Aug 2009, 15:54
Location: południe kraju nad Wisłą

Post by Margareta »

polishblacksoul wrote:
Margareta wrote:"Bad" wniosło 9 naprawdę dobrych piosenek, a większość - genialnych.
wiele jest także dzisiaj tworcow, ktorzy tworza genialne piosenki, genialne albumy jednak nie przelomowe i odkrywcze, a o takich wlasnie mowimy :) zreszta na marginesie - co definiuje "genialna" piosenke? ;)
Margareta wrote:Nie rusza mnie tylko większość ballad, poza neo - soulowym "Butterflies"
Skoro lubisz "butterflies" powinnas entuzjastycznie reagowac takze na "Break of dawn" czy "heaven can wait" gleboko osadzonych w tradycji rhythym n bluesowej. nie dziala? ;))
Ad. 1 Genialna piosenka to dla dla mnie taka która robi niesamowite wrażenie od pierwszej do ostatniej nuty. Słuchasz jej z zapartym tchem, a kiedy się kończy, chcesz ponownie. Kiedy jej nie słyszysz, tęsknisz żeby usłyszeć ją ponownie - to jak zakochanie. To taka piosenka w której jest wszystko - co najmniej niegłupi tekst, melodia i aranż którym zachwycają się muzycy i odtwarzają później w domu w ramach ćwiczeń, a kolejne pokolenia samplują poszczególne partie instrumentalne (np. bas), chociaż ja akurat do samplowania mam mocno mieszane uczucia, ze wskazaniem na negatywne. Po prostu max.
Ad.2 Akurat tak jakoś wyszło, że "Butterflies" lubię, "Break Of Dawn" uważam za ładną piosenkę, ale nie wywołującą jednak drgawek, a "Heaven Can Wait" za trochę nudną. Nigdzie nie jest powiedziane, że jeżeli lubię jedną czy 2 spokojniejsze utwory, to musi być tak w przypadku każdej takiej piosenki na płycie.
zapraszam i polecam: http://msfeliciam.blogspot.com/
Image
User avatar
polishblacksoul
Posts: 576
Joined: Thu, 11 Dec 2008, 19:05

Post by polishblacksoul »

Margareta wrote:Nigdzie nie jest powiedziane, że jeżeli lubię jedną czy 2 spokojniejsze utwory, to musi być tak w przypadku każdej takiej piosenki na płycie.
nie chodzi o "wolniejsze utwory" tylko o piosenki w zbliżonej, de facto identycznej stylistyce ;) ale okej, rozumiem - gust nie jest sprawa wyliczen prawdopodobienstwa, nie poddaje sie statystykom ;)
Post Reply