Strona 6 z 23

: pt, 29 cze 2007, 13:17
autor: Maverick
No problem:

The Story behind the Success:

http://mjinf.co.uk/Invincible/Invincible.htm

: pt, 29 cze 2007, 17:43
autor: M.Dż.*
Maverick pisze:Więc czy ktoś mógłby mi w skrócie telegraficznym (w punktach, od myślników, kropoczek... glupija ) wyjaśnic o co z tym Sony (ale tylko w odniesieniu do "Invincible", co by offtopicu nie robić) chodzi
W skrócie....
Tak naprawdę konflikt pojawił się na płaszczyźnie prywatnej Michael Jackson- Tonny Mottola (ówczesny szef Sony).
O co poszło, nie wiem, ale z tego, co się działo wcześniej i później, wynika, że Mottola miał (bo już dla Sony nie pracuje :diabel: ) cudowny dar mieszania życia prywatnego z interesami (ucierpiała na tym również m.in. Mariah Carey).
Pociągający za sznurki Mottola zaczął paprać robotę Michael'a, więc się Michael wkurzył- parę razy na tyle mocno, że publicznie wygłaszał pod adresem Sony słowa, których raczej wygłaszać nie powinien ;-)
I w sumie tak się to jakoś potoczyło, że nie było już odwrotu- Michael protestował przeciwko "rasiście" i "diabłu" Mottoli, a Sony bojkotowało nowo wydany album. W sumie, to mam wrażenie, że obie strony chętnie zerwałyby Kontrakt już wtedy, ale każda z nich bała się skutków finansowych takiego posunięcia
Single z "Invincible" nie były promowane, bo szkoda było Sony pieniędzy (wiadomo już było, że Michael ich opuści przy najbliższej okazji), a bez promocji- wiadomo- mało co się teraz sprzeda tak, jak by sobie tego Michael życzył.
A szkoda, bo dla mnie "Invincible", choć miejscamy zbyt elektroniczno- nowoczesny, to jednak wciąż należący do albumów, którę klasyfikuję, jako majstersztyk- szczególnie pod względem wokalnym i nastrojowym :-)

: pt, 29 cze 2007, 23:52
autor: Moon_Walk_Er
Dzięki Kasiu, że nam to naświetliłaś japrosic

Ja też nigdy do końca nie wiedziałem o co właścwie poszło...
Ale jak to jest zawsze na tym świecie - jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... kasę.

: sob, 30 cze 2007, 16:47
autor: Maverick
To musiało pójść naprawdę na noże, skoro szef Sony postanowił pozbawić swoją wytwórnię ogromnych pieniędzy, tylko dlatego, że miał
M.Dż.* pisze:cudowny dar mieszania życia prywatnego z interesami
Może MJ odtańczył na jakiejś dyskotece z jego żoną dokładny układ z "Keep It In The Closet"... :dance:

No ale cóż - skoro dzięki Mottoli genialny album nie jest dany całej ludzkości, tylko skromnym 8-10 milionom fanów ( :diabel: ) to, jeśli nowy album będzie równie dobry (a pewnie będzie lepszy), i nie będzie chętnych do mieszania MJ'owi w planach (chętni pewnie będą, ale może nie będzie władnych), i promocja odbędzie się po bożemu, to w zasadzie czemu miałby nie nastąpić sugerowany przez "Access Hollywood" --> "Thriller 2" (komercyjnie, nie muzycznie) :mj:

Adekwatny do różnic między dzisiejszym rynkiem muzycznym a tym sprzed 25 lat rzecz jasna.

Dzięki M. Dż.

: sob, 30 cze 2007, 19:44
autor: M.Dż.*

: sob, 30 cze 2007, 22:25
autor: Lika
Maverick pisze: Czytanie tego forum (dniami i nocami :diabel: ) jest pasjonujące (...)
Sporo istotnych informacji znajduje się także tutaj:
http://www.mjpolishteam.pl/old_bforum/
Polecam zajrzeć, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś.
To było drugie wcielenie naszego forum. Potem coś się spie*****o, spaprało się znaczy... :komp:
Dobrze, że Rafał ocalił to i owo japrosic Chociaż poczytać sobie można. Pomogłam? Teraz już całkiem sypiać przestaniesz... :diabel:

: ndz, 01 lip 2007, 0:17
autor: Maverick
Dzięki jeszcze raz :)

"And being the artist that I am, at Sony I've generated several billion dollars for Sony, several billion. They really thought that my mind is always on music and dancing. It usually is, but they never thought that this performer--myself--would outthink them."

That says it all...

: pn, 02 lip 2007, 15:37
autor: BillieJean
właśnie dorwałam się do wywiadu jakiego udzielił Michael dosłownie przed ukazaniem się Invincible w sklepach. Jeden ze słuchaczy zapytał go jaka jest jego jedna ulubiona piosenka z tego albumu.
Michael stwierdził że chyba będzie musiał wybrać 2, po czym po chwili uznał, że dwie to za mało i wybierze 3. :calus:
wymienił Unbreakable, Speechless i The Lost Children

: pn, 02 lip 2007, 17:23
autor: ZAQ84
A do Unbreakable miał powstać przełomowy teledysk, nawet pamiętam, że chyba przez pół roku czekałem na singiel, miałem zamówiony na stereo.pl :surrender:
Ech, to Sony :rocky:

: wt, 10 lip 2007, 19:00
autor: Final Cloud
Bardzo lubię "Invincible" i często jej słucham.
I mam takie same zdanie co mjjgirl ^^
6/6

: pt, 13 lip 2007, 22:43
autor: Arnie60
Niektórzy forumowicze narzekają ale według mnie ta płyta Michaela jest świetna ;-)

: pn, 06 sie 2007, 21:33
autor: Speed Demon
Muszę przyznać, że do Invincible podchodziłem już z opinią o niej jako "najgorszej płycie Michaela Jacksona" - spodziewałem się, że płyta wydana w XXI wieku składa się z wypełniaczy, na siłę upchniętych w pełnowymiarowe CD. A tu niespodzianka...

Już wstęp "Unbreakable" to dla mnie bardzo duży plus. Nie odwołuje się on do stylu "Thrillera" ani "Bad", ale dużo w nim tego dangerousowego klimatu, po prostu bardzo mi się spodobał, a 43 letni Michael zabrzmiał znów jak dwudziestoparo latek. Jedno przesłuchanie i refren na pamięć:) "Heartbreaker" nie jest zły, chociaż po takim wstępnie spodziewałem się czegoś lepszego, strasznie dużo się dzieje w tym utworze. "Invincible" brzmi bardzo nowocześnie, w pewnym momencie zastanawiałem się, czy po prostu na tej płycie nie znalazł się numer jakiegoś hiphopowego składu, bo brzmi on bardzo nowojorsko. Ale zyskał u mnie plus. "Break of dawn" brzmi tak już typowo popowo, przypomina mi dzisiejszych wykonawców (niestety nie jestem w stanie wymienić żadnych nazwisk). Utwór dobrze skonstruowany, ale jednak za słaby na Michaela Jacksona. "Heaven can wait" utrzymane jest w podobnym stylu, również przypadło mi do gustu, choć bez rewelacji. "You rock my world" - pomijając fakt, że jestem wielkim fanem Chrisa Tuckera - również brzmi w ten sam sposób. Taki generalnie jest klimat płyty, refreny śpiewane "zbiorowo" brzmią świetnie:) "Butterflies" - tak samo leniwe i powolne, coś nie zbiera mi się na taniec, jak to zwykle bywało. "Speechless" - ech, ta barwa głosu MJa do mnie nie przemawia, sam tekst owszem, bardzo dobry, ale kompozycja zdaje się być całkowicie nastawiona na "masówkę". "2,000 Watts" brzmi wreszcie w odmienny sposób od całej palety podobnych stylistycznie utworów, obudziłem się na pewien moment. Zdawało mi się, jakby w tym numerze mało było MJa, ale nie był zły. "You are my life" - całkiem ok, choć zdaje mi się, że czerpało dużo z "Will you be there" i "You are not alone", taka zwykła, dobra balladka. I potem naprawdę znakomity utwór "Privacy", który sprawdził, że wreszcie się obudziłem. Chyba najbardziej agresywny z pop-rockerów MJa. Super! "Don't walk away" zepsuł troszeczkę klimat, a umieszczenie "Privacy" między dwoma podobnymi balladami popsuło nieco odbiór płyty. "Cry", "The lost children" przemknęły jakby niezauważone (Speed Demon nieco zaczął ziewać :ziew: ). Potem "Whatever happens" - zacząłem tracić wiarę w mocne zakończenie (choć niekoniecznie oznacza to, że płytę będę lubił, może być i genialny spokój jak przy "Lady in my life"). Z nadzieją czekałem na "Threatened", które zaczęło budować klimat. Utwór polubiłem w 50%. Zdecydowanie bardziej podobał mi się początek płyty, potem wzloty i upadki. Najbardziej pokochałem "Privacy". Choć CD "Invincible" dużo zyskało w moich oczach.

3/6

: śr, 08 sie 2007, 19:48
autor: Tomo128
Mi najbardziej odpowiada piosenka ,,You Rock My World". :mj:

: czw, 09 sie 2007, 17:36
autor: Norim
a dla mnie fakt iż album przeszedl bez większego echa czyni go dla mnie bardziej osobistym, takim z ktorym się utożsamiam.. uwielbiam go ! moze m.in. dlatego ze w głowie ciągle mam Michaela z poprzednich albumów..

: ndz, 12 sie 2007, 18:13
autor: Wiśnia
Mi się Invincible bardzo podoba. Wokal co prawda inny ale jest tam kilka utworów które wpadly mi do gustu np: You Rock My World, Unbreakeble, Heartbreaker, Speechless, 2000 Watts, Privacy, Cry